nadia2003 blog

    Twój nowy blog

    Pokoj, radosc, zdrowie- trzy rzeczy ktore tak naprawde nie moge istniec bez siebie…zdrowie nie bedzie kompletne jesli nie ma pokoju lub radosci…radosci bez pokoju i zdrowia nie istnieje. Swieta sa dla mnie refleksja i podsumowaniem minionego roku jak i lat. Pytam siebie czy cos sie zmienilo, czy cos sie zepsulo. I za kazdym razem dochodze do jednego wniosku- tesknie za sila jaka kiedys mialam i po drodze zgubilam. Uwazam ze zaczynam sie budzic z letargu do jakiego siebie zaprowadzilam. Od lat gonie za ludzmi ktorzy tak naprawde sa trucizna w moim zyciu. To nie ich wina, oni sa kim sa, ja mysle wiec jestem i powinnam sluchac zdrowego rozsadku. Los kolejny raz dal mi mozliwosc nowego startu, teraz powinnam wybrac dobry kierunek…i oddychac gdyz znowu zaczynam byc prowokowana…oddychac i pozwolic by to karma a nie moje mysli odplacily tym ktorzy mszcza sie nie mojej „krwi”.

    11 miesiecy i 26 dni mienlo odkad napisalam do ciebie pozegnalny list. Od 14 lat zegnalismy sie i witalismy kilka razy. 11 miesiecy i 26 dni temu dales mi powod po pozegnac sie z toba na zawsze. Od lat nie potrafie ciebie zapomniec. Czasem zapominam o tobie prze kilka dni, nastepnie wspomnienia odzywaja i lzy plyna po policzku…..Przez lata wierzylam ze prawdziwa milosc jest zawsze odwzajemniona dlatego kiedy 14 late temu sie spotkalismy i spojrzelismy sobie w oczy wiedzialam ze cos poczulismy do siebie. Balam sie tego co zaczelo sie ze mna dziac dlatego kiedy odeszedles do znajomych w barze, ja poszlam z kolezanka do auta by wrocic do domu. I to byl idealny moment by ciebie zapomniec gdyz nie wymienilismy sie numerami, adresami…i juz odjezdzalam gdy nagle otworzyly sie drzwi auta i twoj kolega i ty okazaliscie sie ludzmi ktorymi moja kolezanka miala zawiezc..gdybys tego wieczoru nie wsiadl to zapewne teraz bym nie wylewala lez…ale wsiadles, poprosiles o numer telefonu (stacjonarnego)…i zadzwoniles by powiedziec ze niedlugo wyjezdzasz i zapewne juz nigdy sie nie zobaczymy…i mielismy sie juz nie spotkac i to bylo idealne, poza tym ja sie takze wyprowadzalam i nie znalam ani nowego adresu ani nie mialam nowego numeru telefonu…i bylo idealnie…az znowy los sprawil ze znalezlismy sie w tym samym miejscu w tym samym czasie..pamietam jak serce podeszlo mi do gardla kiedy zobaczylam ciebie na plazy, byles obok…wtedy zapytales o moj mail, gdyz jutro wyjzdzales na zawsze i moze jedynie email bylby zrodlem naszego kontaktu. Nie miales nic do pisania, a o dziwo zapamietales moj email. Pozegnalismy sie po raz drugi „na zawsze”. Potem przyszedl poniedzialek, myslalam o tobie i o tym mezczyznie ktory mial niesamowicie niebieskie oczy i zachowywal sie jak prawdziwy dzentelmen…nadszedl wtorek i jeszcze myslalam..wieczorem pojechalam na plaze, lezalam na lezaku i spogladalam w gwiazdy, pomyslalam o tobie, gwiazda spadla wiec zyczylam sobie czegos niemozwliego: „zobaczyc ciebie tu i teraz”….i nagle ty stales, ty tam byles…”zrobilo sie mi niedobrze gdyz wydales sie mi klmaca ktory wymyslil historie podrozy” ucieklam do lazienki by zwymiotowac…widziales jak szlam, bylam zla, zauwazyles mnie, chciales cos powiedziec, a ja nie potrafilam sluchac…i nagle przyszeld do mnie twoj kolega i wytlumaczyl co sie stalo, ze z powodu awari przez ok miesiac bedziesz „uwieziony” i nie mozesz nigdzue jechac…poszlismy na spacer po plazy, zatrzymalismy sie, spojrzales mi w oczy i powiedzialez ze zakochales sie we mnie, ze mnie kochasz..chciales mnie pocalowac, ale ja nie chcialam, balam sie…balam sie tego ze ja ciebie tez kocham, ale nie potrafilam powiedziec, czasem lepiej zamilczec by zapomniec…przytuliles mnie, ja ciebie i tak tkwilismy w uscisku…a potem byl miesiac spotkan, pocalunki, zdecydowalismy ze nie bedzie kochania sie gdyz to za wczesnie, poza tym ty wyjedziesz….miesiac milosci, czas w ktorym kochalam ciebie mocniej kazdego dnia…i wyjechales, wyjechales „na zawsze”…podczas swiat Bozegonarodzenia zerwales ze mna, bo niby tak bedzie lepiej gdyz zwiazek na odleglosc nie ma szans…bylam zraniona, ale nie potrafilam ciebie znienawidziec, wiedzielam ze to co bylo miedzy nami to byla milosc wiec my do siebie wrocimy…chciales pozbawic mnie zludzen i napisales ze wrociles do bylej dziewczyny…to byl „koniec”..Minely 3 lata, bylam w twoim panstwie, wowczas zdecydowalam napisac, nie wiedzialam czy twoj mail bedzie wazny, wyslalam wiadomosc…po miesiacu zadzowniles……i znowu zegnalismy sie wi witalismy…znowu byla magia..znowu byly wznania milosci i znowu bylo twoje niezdecydowanie…potem zostales ojcem, ja zostalam zona…potem ja zostalam rozwodka, a ty rozwodnikiem..14 miesiecy temu powiedziales ze mnie kochasz…11 miesiecy i 26 dni temu nazwales mnie „suka” i powiedziales bym dala tobie spokoj, nie rozumialam dlaczego to zrobiles…dalam tobie spokoj, nie chce sie z toba kontaktowac, zreszta ty nie kontaktujesz sie ze man…ale czasem wracasz do mnie w pamieci, wracasz kiedy jest juz ze mna dobrze…tak ja w pazdzierniku, bylo juz ok, nie myslalam o tobie, zapomnialam o twoich urodzinach i nagle ktos mi o nich przypomnial…nie chce ciebie kochac, nie chce czuc tego co jeszcze we mnie tkwi….chce by uczucie ktorym ciebie dziele wygaslo, chce tak jak ty umiec zaczac zyc na nowo i wierzyc ze nigdy juz nie bedziemy razem…moje zyczenie noworoczne to przestanie zywic ciebie uczuciem milosci…zyj w pokoju, badz szczesliwy bo zaslugujesz na to…i ja takze zasluguje na to by wyrwac sie ze szponow tej milosci, chce zyc na nowo…w koncu byles zludzeniem gdyz prawdziwa milosc potrafi polaczyc ludzi i pozwolic im trwac ze soba..ty byles ta „perfekcyjna iluzja”.

    potrzebowalam ponad 10 lat by zrozumiec iz zylam obok potwora ktory wiedzial jak mna manipulowac…zadziwiajace jest to ze los ciagle podslylal mi znaki ktore ingnorowalam lub intepretowalam na swoj sposob….mam nadzieje ze od dzis beda potrafila sluchac swojego serca..nie chce zyc w iluzji..

    jedynie dobro i milosc moga zwalczyc zlo…nie jest to latwe…to co dobre nigdy nie przychodzi latwo…

    moc ciszy

    Brak komentarzy

    wiara, nadzieja…milosc…stoje na rozstaju drog..buduje cisze..cisza pozwoli mi obrac wlasciwy kierunek.

    dotyk twojej dloni odcisnal sie na mojej skorze.. tesknie za toba, pragne bys zostal jednakze to nie ten czas, nie to miejsce. moze potrzeba nam znowu kilku lat by znalezc sie na tym samym torze.

    ile czasu trwa milosc? czy true love ma life spam?

    widzialam znowu twoje lzy

    poczulam twoj siniak pod okiem

    prosze podaj swoja dlon

    to takie proste

    podaj swoja dlon a ja ja zlapie I bede trzymac…

    wahasz sie

    to takie proste

    podaj swoja dlon a ja ja zlapie I bede trzmac…

    odwracasz sie i zamykasz drzwi za ktorymi wieje chlod.

    Czy lawto jest odejsc,
    zostawic kolejne dni I tak zwyczajnie zamknac za soba drzwi?
    Czy lawtwo przestac kochac,
    zapomniec o I tak zwyczajnie spalic ostatnie papierowe wspomnienia?

    odchodze, zapominam, pale mosty. za chwile wszystko na nowo zostaje zbudowane. bol wraca, wraca pamiec..wraca starch, wraca ciemnosc…

    okno

    Brak komentarzy

    spogladam przez okno..

    kolejny email od Bloga ze brakuje im moich wpisow. No to wpisuje :)

     


    • RSS